Mamuszka - O tym co moje, co nasze i co wokół.

Wpis

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Droga do zapalenia oskrzeli

 

 

 

          Czas leniwie płynie. Słonko grzeje, Antoni głuży, śle uśmiechy. Tak dobrze mi! 

 

 

          W ten weekend zakończyłam sesję - pisałam ostatni egzamin (wszyscy go pisaliśmy! Takiego egzaminu, to jeszcze nie było!). Dostałam 5 jak większość współstudentów^^ To był ostatni zjazd egzaminacyjny naszej grupy. Mnie został jeszcze stary egzamin z zeszłego roku oraz napisanie pracy licencjackiej. Jakoś ciężko się do tego zabrać, ale czuję, że powoli startuję w tym kierunku. Jeśli wiecie co mam na myśli.

 

          W każdym razie, smutno, że to już koniec.

 

          W niedzielę, tradycyjnie, byliśmy na uniwersytecie z Michałem, ale w sobotę, mój as z rękawa (przepraszam, tak mi się nasunęło^^) nie zawiódł. Zabrałam siostrę, żeby mi pomogła - przypilnowała Antoniego. Efekt był taki, że to ja nieznacznie pomogłam jej (cucusianie). Bo to nie tylko mój syn jest przecież. Zjadłyśmy bułę z jajem, napiłyśmy się kawuni i jak zwykle nie mogłam się oprzeć - do tego śliwka w kokosie i czekoladzie, mniam! Fajną mam tę siostrę.

 

 

 

          W piątek byłam u Muchy. Posiedzieliśmy wszyscy w ogrodzie, pobujałam się na ławce - tak jak lubię. Czas tam bardzo szybko biegnie. Ledwie przyjechałam, a tu już musiałam swój majdan z powrotem ładować do samochodu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

          Dziś byliśmy u naszej pediatry - Antoniego katar zmienił kolor na lepsze, ale, niestety, dziecko nasze zaczęło kaszleć. Ten kaszel musimy natychmiast wyleczyć, inaczej może rozwinąć się groźne dla niego zapalenie oskrzeli. Dostaliśmy receptę na kilka lekarstw (jeszcze bez antybiotyku). Lekarka pożyczyła nam nebulizator. Na szczęście, Antek nie panikuje przy inhalacji. Z resztą, gdyby nie kaszel, to wcale nie widać, że jest chory.

          Zalecenia: możemy spacerować, ale unikać jazdy samochodem i wszelkich innych zajęć powodujących pocenie się syna, kąpiele co drugi dzień, unikać przeciągów, tłocznych miejsc, odwiedzin (w każdą stronę). Lekarstwa dwa razy dziennie, w środę (czyli pojutrze) przyjść na kontrolną wizytę.

 

          To ciężkie mieć chore dziecko. Wielka odpowiedzialność, niemały stres. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Sama się sobie dziwię: martwię się - jestem rodzicem. Wcześniej, jako nie-rodzic nie odczuwałam tak silnie czyjejś choroby (za wyjątkiem przypadku Miłosza...). Antoni naprawdę nie wygląda na chorego (nie ma błyszczących oczek, nie jest marudny, nie potrzebuje więcej się przytulać - normalny, jak zawsze), ale w głowie te myśli: "Co ja narobiłam?", "Czy długo to potrwa?", "Czy to rzeczywiście moja wina?". Lekarka powiedziała, że ten kaszel jest wynikiem wirusa, Antek musiał go gdzieś złapać, dodatkowo niepotrzebnie go odkrywałam (pamiętajcie: lepiej trzymać dziecko w cieniu pod lekkim kocykiem niż golaska w słońcu) no i masz babo placek. A no i jeszcze bonus: Nikodem ma ospę, ta daaam. Antek nie powinien na nią zachorować - dostaje szczepionkę ode mnie około 8 razy dziennie^^ Ale nic nigdy nie wiadomo, skoro teraz jest osłabiony. W każdym razie, słowa pediatry były pokrzepiające: "To nie pani wina, dzieci łapią takie rzeczy. Teraz najważniejsze aby stanąć na drodze do zapalenia oskrzeli i skutecznie z niej zawrócić."*

 

          No więc wciskamy hamulec i wbijamy wsteczny!

 

 

 

 

---

* No i nie wiem co myśleć o tej kobiecie. Raz mam ochotę rzucić się jej do krtani, a raz jest plastrem miodu na moje udręki. Może miała wtedy gorszy dzień, a może obie miałyśmy i dlatego było tak niemiło? Ale uśmiechu dalej na jej twarzy brak. Chyba taki człowiek, po prostu.

 

 

 

 

 

 

 

***Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś znak. Zapraszam do komentowania!***

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
mariolkadg
Czas publikacji:
poniedziałek, 17 czerwca 2013 13:11

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • panna0ceanna napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/17 15:36:25:

    kuruj się Tosiek!

  • Gość Margot napisał(a) z *.08.gwa.telkab.pl komentarz datowany na 2013/06/17 16:45:07:

    oż w mordę jeża, przykro czytać takie niusy. ZDROWIA, ZDROWIA i jeszcze raz ZDROWIA. Jak mówi mój (nie)teść: można jeść dzień w dzień zalewajkę, byleby dzieci zdrowe były.
    Tosław (ale se wymyśliłam ;)) Zdrowia Szkrabie!

  • Gość megi napisał(a) z *.internetia.net.pl komentarz datowany na 2013/06/17 16:49:30:

    duzo zdrowka !!!

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/17 18:44:45:

    Dziękujemy:)


    Michał mówi do Antka "Tosislaw", więc Toslaw też może być;)

  • kubiczkowo napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/18 13:45:11:

    Lekarka ta to złoto! Ona taka jest, ale to dobry lekarz. Nebulizator to wspaniałość i dobrze, że od razu go dała Wam. Na pewno szybko zawrócicie :* Najgorsze jest pocenie się dziecka. Taka pogoda nie sprzyja na wycieczki autem :(

    Dziękuję Ci za miłe słowa :) nie spodziewałam się :*

Dodaj komentarz