Mamuszka - O tym co moje, co nasze i co wokół.

Wpis

piątek, 09 listopada 2012

Półmetek!

 

 

 

          Ciąża okazuje się być dla mnie stanem doskonałym, stałym (mogłabym trwać w niej permanentnie!), idealnie współgra z moimi oczekiwaniami. Wyobrażenia o niej miałam różne, widziałam wiele ciąż, ale chciałam, jak każda mama z resztą, żeby u mnie przebiegała jak najprzyjemniej. Prawdopodobnie wiarą w taką właśnie świetną ciążę zafundowałam sobie jej miły przebieg. Nie chcę zapeszać, bo to dopiero (już!) połowa, ale tak dobrze mi w tym stanie! Mam nadzieję, że wiara w szybki i bezproblemowy poród również okaże się pomocna i urodzę w max dwie godziny;) No i jeszcze, żeby droga mleczna była płynącą białą wstęgą^^

 

 

 

          Czuję się kobieco, dobrze, nawet korzystnie. Z wyłączeniem dni, które spędzam w domu w dresie bez makijażu, ale zawsze miałam takie dni, więc to nic nowego. Moje ciało nie zmienia się w sposób okrutny. Trochę przybrałam ciała (bo wagi, to w zasadzie, niewiele). Cycusie mam piękne, aż szkoda je ubierać;) Uda zrobiły się trochę sflaczałe, będzie nad czym pracować, ale to długo, długo kiedyś tam potem. Paznokcie mam mocniejsze, ale włosy znów byle jakie - może to jesień po prostu? No i brzuch. Brzuszek. Brzusio - śliczniusio! Nie mogę się napatrzeć! Nie mogę też uwierzyć, że to mnie trafił się taki krąglaczek. Oglądam się w lustrze i z zachwytem tam patrzę. Rośnie. A w środku nasze dziecko. To niesamowite. Noszę w sobie nowe życie, to magia jest! Może własnie dlatego tak bardzo podoba mi się ten brzuch? Może każda pani w ciąży tak ma? "Tak, mój brzuch jest piękny, najlepszy!". No nie wiem. 

           Na głos tego nie mówię, bo co kogo miałoby to obchodzić, nie będę ludzi zanudzać. No chyba, że ktoś zapyta;) Ale lubię, no kurka wodna, lubię być w ciąży! Nie jestem sama, jestem z moim dzieckiem. Ono teraz już odczuwa wszystko - smaki, głosy, nawet temperaturę. Puka do mnie ze środeczka sprawiając mi tym ogromną przyjemność.  Czekam na pierwszą czkawkę, podobno może pojawić się niedługo. Ha, no coś fantastycznego!

         

 

 

           Czy jakoś dbam o siebie szczególnie? Raczej nie. Chociaż może... No ten kręgosłup strasznie boli! Oszczędzam się wiec. Kiedy nie dam rady się schylić, to wołam M., żeby mi podniósł. Biedny chłopak! Ale w domu robię ogólnie wszystko jak do tej pory: pranie, gotowanie, prasowanie. sprzątanie podłóg. Ciąża mi nie przeszkadza, choć czasem muszę podzielić obowiązki na etapy, to wszystko.

           Miałam ćwiczyć, ale jakoś nie mam kiedy. Ale chodzimy na spacery, dotleniamy Bobasa. Wiem jedno! Mam nawilżone ciało! Po każdym prysznicu smaruję się mazidłami. Nigdy wcześniej nie miałam takiej skóry! Aksamitna. No i dbam o cycki, ale o tym pisałam tutaj.

 

 

 

          Czy mam jakieś zachcianki? Takie jak ogórek kiszony z dżemem? Nie, wydaje mi się, że to mit i to bardzo przesadzony. Mogę się mylić, tak jak są ludzie, którzy mogą nie wierzyć, że bycie w ciąży jest wspaniałe. Bo takie inne zachcianki jak np. ochota na rybę albo mielone, to jasne. Wiem na co mam ochotę, ale to chyba nie są "zachcianki". 

          Dziś rano poprosiłam Męża, żeby jutro zrobił pesto ze spaghetti na obiad. Ostatnio oszalałam kiedy je zrobił. Było idealnie pyszne. Mam nadzieję, że jutro też będzie mi smakowało aż tak. Oprócz tego pesto szalenie mi smakowały pierogi ze śliwkami od teściowej oraz kupna babeczka z budyniem i owocami. A reszta w porządku, ale bez szału. Jem na pewno mniej jogurtów naturalnych i owocowych. Jakoś mi nie wchodzą.

 

 

 

 

          I mogłabym tak pisać i pisać o tym co mnie spotkało do tej pory. Prawie same miłe rzeczy, a te, który były mniej miłe, i tak są przyćmione przez te lepsze. Bóle krzyża? Jakie tam bóle! Dziecko mi się rusza!

 

         Zakochałam się w tym małym człowieczku! Tyle radości mi sprawia! Jestem taka podwójna!

 

 

 

 

***Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś znak. Zapraszam do komentowania!***

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
mariolkadg
Czas publikacji:
piątek, 09 listopada 2012 12:16

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość brigitta napisał(a) z *.beskidmedia.pl komentarz datowany na 2012/11/09 12:41:23:

    Zazdroszczę Ci jak cholera:) Marzyłam o tym,żeby tak się czuć w ciąży jak Ty, przez chwilę pomiędzy swoimi nudnościami, a zgagą przestałam wierzyć,że ciąża może być taka fajna jak opisujesz. No cóż, może przynajmniej później będzie mi lżej.

    Ale fajnie się czyta takie opisy ciąży, rozmarzyłam się i cieszę się razem z Tobą. Natchnęłaś mnie optymizmem i radością. Nosić w sobie życie ludzkie to coś największego i najlepszego. Ech....

    Pozdrawiam gorąco:)

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/09 12:44:49:

    bardzo lubię Twoje komantarze jesteśmy zupełnie różne, a one napawają mnie dodatkowym optymizmem!
    Dzięki!

    Życzę Ci przemiłej końcówki;)

  • msbella napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/10 12:27:27:

    piszesz o ciąży z taka lekkością. Ja pierwszą ciążę przechodziłam bez echa do momentu kiedy wszystko się źle nagle skończyło. Drugą ciążą w ciągłym strachu ale dobrnęłam i mam śliczne dziecię a teraz jestem w trzeciej i tak pół na pół... ech zazdroszczę ci lekkości serca:)

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/10 12:59:37:

    Życzę Ci w takim razie pieknej obecnej ciąży, lekkiego rozwiązania i drugiego slicznego malenstwa!

    Chciałabym zarazac ludzi moja radością:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Gość brigitta napisał(a) z *.beskidmedia.pl komentarz datowany na 2012/11/10 13:03:37:

    Wcześniejszy komentarz jest nie na miejscu i nie wiem czemu ma służyć. Że niby jak ktoś świetnie przechodzi ciążę to musi się stać coś złego? Wkurza mnie jak ktoś pisze takie rzeczy, chyba tylko po to,żeby zdołować szczęśliwą kobietę.

    Nie wierz w takie bzdety, moja siostra przeszła ciążę lekko , łatwo i przyjemnie i ma teraz zdrowe dziecko, z nią też jest ok.

    Miłego weekendu:)

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/10 13:07:14:

    Dzięki B. :)

    Nie odebralam tamtego komentarza jak zlej wrozby, ale milo wiedziec, że jakby co, to stoisz po mojej stronie;)

  • mama_pietruszki napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/10 14:35:21:

    Strasznie fajnie to opisałaś. Oby tak było i przez drugą połowę. Ja tam zachcianek nie miałam ani przy P ani przy Z.

  • Gość P napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2012/11/11 10:38:48:

    Poczytną, poczytalną czy niepoczytalną ona jest?
    Mowa o przyjaciółce mej M. Opowiem Wam historię naszą. Zaczęło się tak:
    2010/10
    Siedziała M. samotna, kujonka z nosem w książce na schodach uczelnianych. Zadufana w sobie. Ja - P. z grupą koleżanek szalonych, chichoczących wniebogłosy - myślę sobie, co mi szkodzi, może będzie zabawnie.
    P: Ej Ruda, chodź no! Jak masz na imię?
    M: Heeej, Mariolka jestem.
    Musicie wiedzieć, że nie brzmiało to poważnie. To było coś w rodzaju kabaretu Paranienormalnych. Odpowiadam z zażenowaniem,
    P: No, jasne. A tak serio?
    Tu zapada cisza. Myślę sobie - O żesz, naprawdę?
    Od tej pory rozbrzmiewa długi, rechoczący śmiech.
    Lody przełamane.
    Niedługo później przez całe zgromadzenie literaturoznawców i przyszłych edytorów,
    mianowane zostałyśmy siostrami Mariolkami.
    Dwie rude, wtedy jeszcze z ambicjami na stypendium naukowe, byłyśmy tak podobne, że zaryzykowałabym poddanie się operacji, polegającej na wyciągnięciu mózgu jej i mojego, włożeniu do czaszki tej drugiej i nie zorientowalibyście się, że coś się zmieniło.
    W moim życiu jednak nie układało się jak należy. M. dzielnie znosiła moją osobę. Mało tego - pocieszycielką, spowiedniczką i wysłuchiwaczką była. Sypała radami, które
    (a niech mnie!) zawsze okazywały się trafnymi. Cieszyła się z moich sukcesów, niczym siostra lub matka, których zawsze mi brakowało.
    W roku 2012 stało się coś niesamowitego. Spełniły się WSZYSTKIE moje marzenia. Uwierzyłam w siebie, życie zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pisząc teraz, wiem, że to w dużej mierze jej zasługa.
    M. - szczęśliwa mężatka i przyszła matka. I choć nigdy do tego się jej nie przyznam to, kocham ją nad życie!

  • kubiczkowo napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/20 12:51:22:

    piękne słowa, prawdziwe i szczere taka ona jest. nieudawana i niewymuszana...

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/20 12:55:07:

    Ciąża czy ja?

Dodaj komentarz