Mamuszka - O tym co moje, co nasze i co wokół.

Wpis

czwartek, 16 sierpnia 2012

Jestem!

 

 

 

          Nie było mnie - to jasne, urlopowaliśmy się. Mam coś:) "Wpisy pamiętnikowo-blogowe";) Niewiele, ale brakowało mi po prostu mojego blogu (tak, nie wierzę, ale jednak!), pisałam zatem w zeszycie.

 

 

          Gotowi? (Czy jest tu ktoś oprócz moich wiernych czytaczek: Muchy, Sis, Żeli, Szszyszki i tych, które nie zostawiają po sobie śladu: Emma i Asjenka?) (Chyba tak, bo licznik biegnie w górę, co ogromnie, ogromnie, powtórzę - OGROMNIE cieszy me serce!)

 

 

   ----->

 

   --->

 

   ->

 

 

 

          DWIE KRESKI (06.08.2012 r.)

 

          Pomyślałam, że skoro nie mam możliwości pisania na blogu (mój telefon nie jest do tego przystosowany, a komputera na urlop nie zwykliśmy zabierać), zapiszę kilka myśli, wydarzeń na papierze.

 

 

          Spełniło się moje marzenie! Trochę, w zasadzie, niespodziewanie, bo przecież miałam tę prolaktynę do końca załatwić. Tak wyszło jakoś. Bum, bach i już. Moje serce nie posiada się z radości, na twarzy wystąpił uśmiech i nie chce zejsć, a dłonie wytyczyły ścieżkę na brzuch, gdzie pod warstwami skóry, gdzieś tam w ciemnym i ciepłym wnętrzu zamieszkał mały ludzik. Człowiek. Mój Bobas.

 

 

          Pierwszy est zrobiony za namową Mamuszki mej złotej, w dzień który miał być dniem jej sukcesu (egzamin na prawo jazdy - niestety, oblany). Prosto z WORDu udałyśmy się do apteki, a potem nad Pogorię. Już kiedyś wspominałam, że kocham to jezioro.

          Brak w tym dniu było podniosłej atmosfery - dobrze, że do zestawu testu ciążowego dodany był pojemniczek - nie musiałam łapać w locie;)

          Mucha przytulała mnie, głaskała, cieszyła się ze mną. Moja Matka.

          Dzień, w którym dowiedziałam się, że i we mnie rożnie życie, zapamiętam na zawsze.

 

 

          Kupiłam butki, żeby powiedzieć (pokazać) Michałowi. Ucieszył się, zrobił taniec szczęścia, wyściskał mnie. Chciał biec i krzyczeć "Jestem Taaatąąą!". To piękne!

 

 

Butki Bobasowe

 

           Drugi test zrobiliśmy następnego dnia. M. całował mój brzuch, wycierał łzy, uśmiechał się i tak na zmianę.

 

 

          Dwie, mocne, różowe kreski. Razy dwa. Nie jakieś tam nieśmiałe smużki. Krechy jak się patrzy! Pierwsze dwa pozytywne testy mojego Bobasa. Znak mówiący: Rodzice, tu jestem, kochajcie mnie!". Tak Maleństwo, kochamy Cię!

 

 

 

 

 

          Dziś pojechaliśmy do laboratorium na pobranie krwi. Ciekawi mnie czy Bobas jest wynikiem naszego świętowania dziewięcioipółlecia? To byłoby niesamowite, ale z drugiej strony nie widzę możliwości, żeby to mógł być inny czas. Stężenie bata hCG powie nam wszystko. Wyniki dopiero jutro.

 

 

 

 

         Tak poza tym... Cóż, poza TYM  mogłoby wydawać się istotne!? Chyba nic!

 

 

         Jesteśmy na Porębie, pogoda wspaniała, kot obrażony siedzi na piętrze, nie chce jeść. Może boi się, że tu zostanie?

 

 

          Odpoczywam, czytam książkę, potem następną. Gotuję, bo lubię. Ruszyły sztachetki na balkon: kupione, wyfrezowane, M. właśnie je maluje. Dostałam stolik od Siostry, będzie pasował na balkon, on już pomalowany:)

 

 

Urlopowa lektura

 

 

 

 

          Czy jestem Ojczyzną mojego Bobasa? Wszechświatem? Domem? Za chwilę w jego ciałku popłyniekrew. Za chwilę jego małe serduszko zacznie pracować. Jego serce pod moim.

 

 

          Po urlopie do lekarza. Do którego? Do tej pywatnej kliniki, gdzie poznałam tamtą, wspaniałą panią doktor? Nie wiem czy nas na to stać. Zobaczymy.

 

 

 

 

 

          Czy moje Dziecię poczuło falę szczęścia, która przeszyła me ciało na Pogorii? Czy czuło to? Czy będzie wiedziało, że to była dla nas wspaniała wiadomość? 

 

 

          Czy ludzie z mojego otoczenia (również z Sieci) uwierzą, że czułam się matkąnie w momencie odczytania pozytywnego wyniku testu, ale już od tego zimowego postanowienia z 13 lutego, kiedy postanowiliśmy roztoczyć opiekę nad miejscem, gdzie zamieszkać miało nasze dziecko? Czy to już była rodzicielska troska?

          Co ja wiem o rodzicielstwie? O byciu matką? Co wiem o opiece i miłości, jaką mam dać memu dziecięciu?

 

 

          Idę, bo się wzruszyłam.

 

 

 

 

 

          Dialogi Rodzinne (07.08.2012 r.)

 

 

          To chyba jeszcze nie hormony, ale:

[...]

- A poza tym, boli mnie stopa przez ciebie! - krzyczę z wyrzutem mężowi.

- Przeze mnie!? A co się stało? - rzeczywiście się dziwi.

- Za mocno sobie nią klapnęłam...*

 

się śmiali

* "Klapałam" gołymi stopami o podłogę, bo zarzuciłam jakimś fochem o coś nieistotnego.

   Razem się śmialiśmy:)

 

 

 

 

 

           ZMIANY (08.08.2012 r.)   

 

 

          To niemożliwe! Jest chwilę po 5 rano, a ja nie śpię od 3:30. Na początku bolał mnie brzuch - macica się rozpulchnia.

 

 

          Piję sobie teraz zieloną herbatę i poczekam na wschód Słońca. Zrobię też M. śniadanie - dziś jednorazowo musi iś do pracy. Biedny chłopak, taki ma urlop...

 

 

          A ja tak myślę i myślę. Jestem podwójna. Odebraliśmy wyniki beta hCG. Zostałam w samochodzie, wysłałam Menia. Bałam się (!), że może tamte testy były jkaieś fałszywe, czy co... Na szczęście nie!

          Stężenie tego hormonu u mnie (u nas^^) wynosi >10 000 jednostek. Z rozpiski podanej na wynikach wyczytałam, że to byłby 5-6 tydzień. Niemożliwe! Sprawdziłam w Internecie inny przedział dla normy hCG. Wg tego drugiego - jestem w ciąży 3-4 tydzień. I tu bym się zgodziła.Muszę o to zapytać ginekologa na pierwszej wizycie.

           Skąd te rozbieżności w podawanych normach?

 

 

---

          Ptaki się obudziły. Dzień dobry Wam!

---

 

 

 

          Dowiedziałam się nowej, ciekawej i zaskakującej rzeczy. Otóż, okres ciąży nieliczy się od zapłodnienia, ale od momentu przygotowania się kobiecego organizmu do do zagnieżdżenia się zarodka. A to ci heca! Brzmi logicznie i zastanawiam się jak to się stało, że taka informacja umknęła mi podczas nauki biologii i w ogóle później podczas ciąż znajomych mi kobiet? 

 

 

 

 

 

          Będę zapisywać moje (subiektywne - o jak bardzo!) objawy ciąży, dolegliwości, zmiany w ciele i psychice. W niektórych postach będę dodawać zaktualizowaną, całą listę. Może komuś się przyda, a mi zapewni w przyszłości miły dowód dzisiejszej podwójności.

- Obolałe, jak nigdy dotąd, piersi. Znacznie powiększone, napięte, twarde, ładne. Od 2 tyg. chodzę i śpię w staniku i nic nie wskazuje na to, by stan rzeczy miał się zmienić.

- Złe sny. Koszmary jakieś! Dwa razy śniła mi się poważna burza, może nawet trąba powietrzna?

- Nie potrzebuję kawy, coca-coli, wina. Nie mam ochoty, po prostu.

- Bóle podbrzusza jak przed okresem. Wyczytałam, że to macica się rozpulchnia. Podoba mi się to ookreślenie:) Oczywiście, fakt do konsultacji z lekarzem.

- Mniej jem - zmniejszyło mi żołądek czy co?

- Do tej pory zemdliło mnie 2 razy, ale nie wiem czy jest to wynikiem ciąży. Może trochę za wcześni?

- Zrobiłam się wrażliwa na zapachy i widok wilgotnych włosów w odpływie... Ble...

- Nie wierzę, że to napiszę, ale jednak: Podobam się sobie! Ot tak. Ogólnie:)

 

 

 

 

 

 

          Szalenie to dobrze, że Mucha przyjechała. Zrobiłyśmy sobie paznokcie, popichciłyśmy, pogadałyśmy. Zawsze milo i sympatycznie, choć wyjście na grzyby okazało się totalną porażką;)

          Opowiedziałam Mamuszce i Jackowi co się dzieje teraz w moim brzuchu. Byli nie mniej zachwyceni niż ja:D

 

 

 

 

 

          COŚ NIE TAK Z TYM URLOPEM (10.08.2012 r.)

 

 

Śniadanie owocowe 

 

 

        Tak wygląda moje śniadanie:) Jeśli samotnie, to takie właśnie lubię:)

 

 

          Taki dziwny ten urlop. M. jeden raz był wezwany do pracy, wczoraj pomogliśmy babci wrócić ze wsi, a dziś chwilę po 6 M. odebrał telefon że trzeba wziąć Jacka samochód na hol. Pogoda nie taka jak powinna być, ja ciagle zmęczona, zziębnięta i w ogóle... Następnym razem wyjedziemy!

 

 

          Dziś mieliśmy pójść na miejski odkryty basen, ale pogoda nie dopisuje. Jutro jedziemy w góry, do Międzybrodzia ywieckiego. Jeździłam tam kiedyś z babcią. Jesteśmy umówieni ok. 12 z moją koleżanką, ale pojedziemy wcześniej, żeby sobie pospacerować po ścieżkach, które znam z dzieciństwa.

 

 

 

          No i teraz już sama nie wiem, który to tydzień! Wg mnie - 2. dzień 5. tygodnia. Ale czy aby na pewno? Nie mogę się doczekać wizyty u lekarza. Wiem, że już przy pierwszym badaniu usłyszymy serduszko naszego Bobasa.

          Niesamowite!

 

 

 

 

 

          Dolegliwości:

- Trochę mniej jem, ale jak już zjem, to bardzo wydyma mi brzuch. Tak na 4-5 miesiąc ciąży. Wiem, ze na tym etapie nie powinno nic być widać. Ale jak zjem, to tak mam. Co mogłoby mi pomóc?

- Jestem ciągle niewyspana, zmęczona i jest mi zimno.

- No cóż... Rzadziej się wypróżniam i nie jest to wcale, tak jak kiedyś, łatwa i szybka sprawa. Może jakieś powiązanie z wydętym brzuchem?

 

 

 

 

          Nie pisałam o tym wcześniej, bo chciałam być dzielna... Znów odezwała się moja prawa górna ósemka. Z trudem przełykam ślinę, otwieram buzię na "płaską łyżeczkę" i nie mogę spać na prawym boku.

          Jutro jedziemy do MB, ale zamiast, tak jak wcześniej pisałam, pojchać tam pospacerować, z rana pojedziemy do naszej dentystki. Może ona coś zaradzi, bo pani farmaceutka w tutejszej aptece nic mi nie sprzedała - ze względu na ciążę. Poleciła płukać usta rumiankiem i szałwią na zmianę, ale niezbyt często. Mówiła też, żebym chroniła (bolące już) ucho przed przeziębieniem.

          Tak wyglądam:

 

 

Ósemka i chronione ucho

 

 

PS. Słonko wyszło tylko do zdjęcia;)

 

 

***Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś znak. Zapraszam do komentowania!***

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
mariolkadg
Czas publikacji:
czwartek, 16 sierpnia 2012 22:40

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • szszyszka napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/17 07:03:00:

    GRATULACJE!!!!!!!!!! Na zdjęciu widać że jesteś cała w skowronkach. Cieszę się,że urlop zaliczasz do udanych. Przez ,,dwukreskową ''wiadomość będziesz wspominać ten urlop do końca życia. Wszystkiego dobrego :)

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/17 08:13:30:

    Oj tak, zapamiętam:) Dziękuję!

  • Gość napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/08/17 10:51:53:

    Super, gratulacje!

  • Gość Siostra : napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/08/17 12:45:10:

    Cieszymy się Twoim, Waszym i moim szczęściem. Ja też go kocham!!! I pragnęłam mieć małego Bobasa- SIOSTRZEŃCA*. Jak Zosieńki Go wyglądałam!!! i ja chodzę w skowronkach!!! A poza tym ja wiedziałam wcześniej niż Ty i raczyłam wszystkich poinformować o tym fakcie :) coś z babci Milki w genach mam.

    *SIOSTRZENICA też może być, ale coś wydaje mi się, że będą jajeczka. Najlepiej bliźniaki:)

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/17 17:20:10:

    Dzięki dziewczyny!

  • andrzejewianka napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/18 08:25:56:

    ale wspaniałe wieści,
    gratuluję!!!!

Dodaj komentarz