Mamuszka - O tym co moje, co nasze i co wokół.

Wpis

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Plany

 

 

 

          Muszę, sprostować. Sprostować przed sobą.  [...]

 

          Być może mój mąż podpisze umowę ze swoim szefem. Ta umowa jest dla mnie źródłem nadziei. Jeśli stanie się faktycznie tak, jak było powiedziane, to wiele rzeczy u nas się zmieni. Naprawdę wiele: zaczynając od prozaicznych spraw, takich jak uregulowane godziny czasu pracy, wspólne obiady a nawet wieczory, przechodząc przez historię wypłat, co z kolei pozwoli nam wziąć kredyt, na powiększeniu rodziny kończąc. Tak! Już niedługo. Nie będę się już stresować. Nie będę piła melisy. Zacznie się dziać. Przejdziemy do kolejnego etapu naszego "projektu".

 

          Czuję w powietrzu szczęście i radość. Nie chcę gadać bez pokrycia, ale naprawdę czuję, że niedługo moje smutki pójdą w las. Teraz mamy w remoncie kuchnię, zanim jeszcze to skończymy, mam nadzieję zrobić balkon, a zaraz potem zajmiemy się szukaniem mieszkania dla mamy (teściowej) i już sami będziemy. Sami. Hurra!

 

 

 

 

 

          Byłam na USG piersi. Bałam się, nie powiem, że nie. Pan doktor po badaniu (długim badaniu: jeździl tym sprzętem i jeździł...) stwierdził, że cycuchy me są w porządku:

- Ma pani piękne i zdrowe piersi. Nie należy się niczym martwić!

Pomyślałam sobie: "Jakie?". W zasadzie chciał pewnie podnieść mnie dodatkowo na duchu (jak dla mnie - wystarczy, że są zdrowe!), ale zirytował mnie radosny ton jego diagnozy. Fakt, cycki mam niezłe, ale nie sądzę, by pan lekarz był uprawniony do takich kwalifikacji. Na jego szczęście bardzo mi się spieszyło i tylko groźnym spojrzeniem dałam mu do zrozumienia, że uwaga była nie na miejscu. Pan się zreflektował i spuścił oczy na podłogę. Oczywiście, po wyjściu z gabinetu komplement do mnie dotarł i uśmiechałam się szeroko. Już nie wiedziałam czy ze zdrowia czy z urody;)

 

          Zanim badałam dynksy (synonim cycuchów, cycków, piersi), byłam u ginekologa. Lewy jajnik do regulacji, ale mają wystarczyć pigułki. Pod koniec drugiego opakowania mam przyjść na kontrolę. Trzeciego opakowania ma już nie być. Lekarz Wojciech powiedział, że po odstawieniu pigułek jest większa szansa na szybkie zajście w ciążę. Podobno organizm wypuszcza wtedy super-jajeczko. No i dobrze. Uwierzyłam. Łykam te różowe kuleczki plus żółta tableteczka kwasu. Za każdym razem myślę o bobasie. To tak jakby moja ciąża miała trwać 9 miesięcy plus jeszcze to, co przed zapłodnieniem. Myślę o tym. Cały czas. Śnię nawet. Wybieram różne rzeczy, rozmyślam nad dietą, piciem wody, cycusiowaniem, chustowaniem. Nakręcam się. Strasznie się nakręcam.

 

          Tak się nakręcam, że moja siostra chyba odbiera sygnały i już prawie dwa razy rodziła. Spokojnie, wydawało jej się. Miłosz jeszcze chwilę poczeka. Na płucka niech poczeka, bo po co ma wszystkich martwić i sobie narobić kłopotu? Jeszcze chociaż 10 dni.

 

 

 

 

 

 

          Zamówiłam, zgodnie z obietnicą sobie daną, Kalendarz Fasolki. Widziałam go pierwszy raz u pewnej blogerki, którą namiętnie podczytuję. Bezpośrednio od niej poszłam na stronę KF i jak go poznałam, to wiedziałam, że będę taki mieć. No i mam. Teraz tylko poczekam do wakacji i już będę mogła powiesić go na ścianie. Kalendarz jest bardzo ładny, estetyczny. Na kartach znajdują się piękne akwarele. Całość pełni funkcję dydaktyczną - zawiera bowiem porady dla rodziców, informacje o maluszku, ale jest tam też miejsce na własne notatki.

 

Kalendarz Fasolki

 

Rozczulił mnie ten kalendarz. Polecam! Kalendarz można obejrzeć i kupić tutaj. Strona jest przejrzysta, a obsługa bardzo miła, fachowa i szybka.

Informacja dla zainteresowanych: W przesyłce, oprócz kalendarza, dostałam 8 ulotek uprawniających do gratisowej przesyłki. Jeśli ktoś chętny, proszę pisać, chętnie się podzielę.

 

 

***Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś znak. Zapraszam do komentowania!***

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
mariolkadg
Czas publikacji:
poniedziałek, 30 kwietnia 2012 19:13

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Żelikowska napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2012/07/06 14:34:42:

    Hmm... masz jeszcze te kupony?
    Może ja bym chciała... :P hmm ^^

  • mariolkadg napisał(a) komentarz datowany na 2012/07/06 14:45:56:

    Żela, no mam, oczywiście, że mam. Jasne, że Ci się przydadzą, czy teraz czy za chwilę:) a Kalendarz jest naprawdę (oprócz tego, że słitaśny, piękniutki itd) konkretny - informacje, terminy, miejsca na notatki. Polecam:)

    Kupon do odbioru osobistego;)

Dodaj komentarz